Preparaty Calivita
No i pewnego razu wróciłem do domu wieczorową porą, jako brunet. Zobaczyłem okropny obrazek. Parapotex leżący na podłodze z lekko odchyloną głową opadającą mu na jego rozlazłe ciało. Jak w ogóle można ufać tak obrzydliwej postaci, z rozlewającym się wszędzie dookoła cielskiem. Calivita stała schowana w kącie, i trzęsła się ze strachu i obrzydzenia nad swoim okropnym dzieckiem, jak sądzę, i nad tym co tu się wyprawiało. Wszędzie potłuczone szkło, mnóstwo butelek. Alkoholowy odór unosił się w powietrzu. A co robiła grzybica? Gdzie wtedy była zapytacie. Grzybica oczywiście była tu na miejscu i czuwała nad wszystkim, podczas gdy moja matka miała wychodne. Grzybica wszystko doskonale sobie zaplanowała, a że dość mocno rozpanoszyła się w tym domu, bez trudu znajdowała sprzymierzeńców w każdym kącie. Dlatego wyglądało to tak że Calivita z trwogą sama usunęła się w najciemniejsze miejsce w domu i nawet nie próbowała reagować. Natomiast paraprotex, wielce próżny jak się okazało i wpatrzony w czubek swojego nosa jedynie, uległ od razu. Dał się upić, i przedstawiał sobą wielce opłakany widok. Plan był taki, grzybica postanowiła upić preparat paraprotex, pod wpływem alkoholu namówić go do kilku świństw względem mojej matki, obiecując mu w zamian góry złota i sławę. Ten idiota od razu w to uwierzył i przybił sztamę z podstępną grzybicą. Calivita też nie bardzo mogła pomóc, jedyne co to było jej wstyd. Łapała się za głowę, a jak zobaczyła mnie to zrobiła się purpurowa, i schowała głowę w piasek. Takiego pięknego syna wychowałam, pomyślała. Ja też nie bardzo wiedziałem co począć. Schyliłem się żeby pozbierać szkło. Pomyślałem, że muszę zebrać rozlane cielsko naszego zdrajcy, ale nie wiedziałem jak się do tego zabrać, gdyż paraprotex był naprawdę ciężki. Miałem wrażenie, że wylewa mi się przez palce. W tym samym czasie grzybica rechotała bez żenady. Zadowolona z siebie i swego chytrego planu. Był to naprawdę smutny widok, jak krajobraz po bitwie.
Pozostaw swój komentarz